Krótki kurs samoobrony, czyli dlaczego kot nasikał Ci do łóżka

Krótki kurs samoobrony, czyli dlaczego kot nasikał Ci do łóżka
4 grudnia 2011 Marki Marki

Są dwie rzeczy, które Twój Kot może zrobić, aby wyprowadzić Cię z równowagi. Pierwsza, to nasikać ci do łóżka (wariacja dodatkowa – sikanie do butów), druga to przerobienie twoich tapicerowanych mebli na agrowłókninę(wariacja dodatkowa – przeróbka zasłon na serpentyny).
Wychowana z psami i kotami oraz wychowująca psy i koty nie wierzę w złośliwość zwierząt. Złośliwość zakłada przecież, że zwierzę wie, że Pańcia wkurzy i na dodatek chce to celowo osiągnąć (wkurzenie Pańcia). Jak zatem wyjaśnić, że kot leje człowiekowi do łóżka?

Było tak. Kupiliśmy naszą pierwszą kotkę rasową Fiolkę – brytyjkę kremową, z nadzieją, że w przyszłości zostanie matką. Po uzyskaniu uprawnień hodowlanych najpierw czekaliśmy na ruję. Ruję, która jest z reguły charakterystyczna, a nawet bywa uciążliwa dla właścicieli rozromantycznionej kotki. Czekaliśmy, czekaliśmy, czekaliśmy…
Wreszcie pojawiły się symptomy, które przy sporej dozie dobrej woli (a tego mielismy akurat pod dostatkiem) można było wziąć za ruję. Spakowaliśmy więc pannicę i pojechaliśmy do Reproduktora. Panienka została u narzeczonego, ale po kilku dniach właścicielka Reproduktora poinformowała nas, że związek nie został skonsumowany, wobec totalnej obojętności Fiolki na zaloty proponowanego partnera. Panna wróciła więc do domu, a zaprzyjaźniony weterynarz doradził zakup własnego reproduktora.
I tak w naszym domu pojawiło się malutkie kocię Olivier.
Fiolka na początku obraziła się na nas (co, ja wam nie wystarczę?!), ale po pewnym czasie zaakceptowała towarzysza i oboje sielankowo mieszkali w naszej sypialni. Oliwek sypiał z nami w łóżku, Fiolka na szczycie drapaka, było milusio i sympatyczniutko. Aż do dnia, gdy kot nabrudził nam do łóka, centralnie, na środeczku łoża małżeńskiego. Oj, któryś biedny koteczek zachorował! Co się stało? Co skarbusiowi zaszkodziło? I któremu?
Szybko nam strach minął, jako że oba koty zachowywały się zupełnie normalnie i nie wykazywały objawów jakiejkolwiek choroby. Co za szczęście, ot, chwilowa kocia niedyspozycja…
Pościel została zmieniona, materac wyprany, po kłopocie. Aż do dnia następnego, gdy po powrocie z pracy znaleźliśmy (hmm, dla ścisłości – nie musieliśmy szukać) ponownie okazałą niespodziankę na łożu. No tak, zwierzęta lubią załatwiać się w miejscu, które pachnie ich moczem. Widocznie mało starannie wyprałam materac, przecież kot ma doskonały węch, powtarzamy więc pranie, czyszczenie, dezynfekcję, tym razem bardziej niż starannie, wręcz obsesyjnie.
Dzień trzeci. Kolejna powtórka. No nie, przegięcie! Co jest?!!!
Wyjaśnienie jest banalnie proste. Póki Oliwier czuł się kociakiem, bez problemu korzystał z kuwety Fiolki. Aż pewnego dnia uznał, że dosyć tego spoufalania się i zażądał własnej kuwety. Zażądał w sposób jasny, prosty i czytelny – załatwiając się do naszego łóżka.
Jeszcze tego samego dnia w naszym pokoju pojawiła sie druga kuweta i od tego momentu wszystko wróciło do normy.

Mała dygresja. Kiedy byłam małą dziewczynką, moi rodzice pojechali na wczasy do Grecji. Po powrocie pokazywali zdjęcia, między innymi z uroczymi osiołkami, budząc moje głębokie rozżalenie, że mi takiego osiołka nie przywieźli. Żadne wyjaśnienia do mnie nie trafiały, aż do dnia, gdy mama z tajemniczą miną wzięła mnie za rączkę i zaprowadziła na ganek, gdzie stały buty tatusia. Zajrzyj do środka – szepnęła konspiracyjnie. W butach znajdowała się dorodna kocia kupa. -Teraz rozumiesz, dlaczego nie przywiozłam osiołka? Gdyby to zrobił osiołek, tata by butów nie znalazł…

A co do niszczenia mebli – trzeba systematycznie podcinać kotu pazurki i nauczyć kota korzystania z drapaka. Szczegóły w zakładce „vademecum początkującego kociarza”.

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!